Domowa przyprawa „gyros”

gyros_localfoodie_wpis

Przyznam się Wam, że do szewskiej pasji doprowadzają mnie polskie kulinarne pomysły typu „sałatka gyros”. Co to niby ma być? Obrzydliwy śmieć zalany majonezem (przez co świeża sałata więdnie i ma konsystencję mokrej szmaty) i posypany gotową przyprawą z torebki. Włos się na głowie jeży! A o tym, że spory procent polskich gospodyń domowych nie zna żadnej innej sałatki (serio!), już nie wspomnę. A czy ktokolwiek zastanawia się, co to właściwie za przyprawa, ten gyros? To mieszanka różnych ziół i sproszkowanych warzyw. Postanowiłam przejechać się do dobrze zaopatrzonego sklepu oferującego spory wybór przypraw i porównać skład saszetek z gyrosem od różnych producentów. Zasadniczo nie zauważyłam większych różnic, jeśli chodzi o listę składników – w niektórych torebkach występowała dodatkowo kozieradka (niestety, nie udało mi się zdobyć), w innych po prostu papryka, czosnek, rozmaryn, obowiązkowo ziarna kolendry i inne. Więc zakasałam rękawy i przystąpiłam do miażdżenia, mielenia, mieszania i próbowania. Mój gyros jest dość ostry, więc jeśli wolicie go w wersji łagodniejszej, dodajcie po prostu wiecej papryki słodkiej kosztem ostrej.  I to właśnie jest najlepsze w samodzielnym tworzeniu potraw – nad wszystkim macie kontrolę i wszystko możecie przygotować tak, jak Wam najbardziej smakuje!

Potrzebujemy: moździerz

Składniki:

  • ziarna gorczycy – 0,5 łyżeczki
  • ziarna kolendry – 0,5 łyżeczki
  • sproszkowana słodka papryka – 1 płaska łyżeczka
  • sproszkowana ostra papryka – 0,5 łyżeczki
  • sproszkowana wędzona papryka – 2 szczypty
  • suszony rozmaryn – 3 szczypty
  • suszony tymianek – 1 szczypta
  • granulowany czosnek – 1 szczypta
  • cząber – 1 szczypta
  • cukier – 2 szczypty
  • sól – 0,5 łyżeczki lub mniej (najlepiej dodawać po szczypcie i smakować na bieżąco)

Przygotowanie:

Wszystklie składniki ucieramy w moździerzu, zaczynając od tych ziarnistych (kolendra, gorczyca) i kończąc na soli i cukrze (te dodajemy stopniowo, próbując).

Smacznego!

Comments

  1. Leave a Reply

    demirja
    5 czerwca 2017

    Super… tylko po co wrzuciłaś do tej mieszanki cukier? Czytam Twoje przepisy (nie wszystkie, kilka ostatnich), majonez jest „błe” i ohyda, cukier dodajesz do wszystkiego. Sól też w tej mieszance możnaby pominąć. Dlaczego? Przecież i tak potrawy dosalasz wedle potrzeby, a tą przyprawą doprawiasz do smaku – potrawę, która zawiera już część przypraw (właśnie sól, często pieprz), a czy cukier w gotowaniu jest potrzebny? Może by tak do sosu łyżeczkę miodu zamiast cukru. Warto sprawdzić.

    (Sama nie musisz dorzucać konserwantów do swoich mieszanek przypraw, możesz robić je częściej wedle potrzeby, a producenci muszą wliczyć okres składowania w magazynach, leżenia na półkach sklepowych itp – dlatego dorzucają do gotowych mieszanek właśnie różne „E” oraz cukier i sól – te ostatnie działają konserwująco i wzmacniająco na smak… maskują też to, że np. taka papryka już zwietrzała i straciła wiele ze swego aromatu)

    • Leave a Reply

      Karolina
      5 czerwca 2017

      Przyprawa gyros jest sypka, dodanie miodu zrobi z niej „klajster” :-) Majonez sam w sobie nie jest „błe” – przecież to jajka, oliwa, olej, musztarda, czyli rzeczy, które są dobre. Ja tylko protestuje przeciwko pójściu na łątwiznę i dodawaniu go do wszystkiego, bo tak robi znakomita większośc Polaków – innej sałatki niż takiej z majonezem nie znają :-) Pozdrawiam!

  2. Leave a Reply

    demirja
    5 czerwca 2017

    Dodanie miodu miałam na myśli nie do przyprawy jako takiej, ale do samej przygotowywanej potrawy – w której też ląduje przyprawa „gyros”, akurat to, że miód w przyprawie to zła droga sporządzania proszkowej przyprawy, to oczywiste. Gdyby jednak tak dosłodzić tę przyprawę suszonymi, zmielonymi (lub zmiażdżonymi w moździerzu) listkami Stewi (jeśli koniecznie sama przyprawa ma w sobie z zamierzenia zawierać słodycz.

    Sosy jogurtowe z odrobiną majonezu są smaczne 😛 … o ile będzie to jakiś bardziej lokalny jogurt… niestety te wielkich firm, reklamowane nagminnie w TV, to same konserwanty i utrwalacze, cóż… jeden, z datą ważności z przed 20 stycznia 2017 – w dniu 02 czerwca wyglądał, pachniał i smakował (tylko na czubek łyżeczki spróbowałam w ramach testowania) jakby nadal był „świeży”, a nie 4,5 miesiąca po terminie. Z premedytacją tyle czasu spędził w mojej lodówce, następny czeka na odleżenie półrocza.

  3. Leave a Reply

    Karolina
    5 czerwca 2017

    Polecam zrobienie własnego jogurtu na bazie kultur bakterii :-) przepis znajdziesz równiez na Local Foodie :-)

Leave a Comment

You can use these HTML tags:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>