Sernik z rosą

sernikrosa_wpis

Nie wiem, czy wiecie, ale w światku polskich gospodyń domowych również są różne mody. W kolejnych sezonach modne są różne kolory czy fasony ubrań, a na forach i grupach kulinarnych nagle najpopularniejsze staje się konkretne danie i wszyscy rzucają się do jego robienia. Zazwyczaj chodzi o ciasta: jakiś czas temu prym wiodła „lodowa góra”, wcześniej rogaliki 3-składnikowe czy ciasto Leśny Mech. Obecnie na topie jest sernik z rosą – wszyscy go robią i ja też, choć właściwie nigdy nie idę za takimi modami. Jest bardzo prosty w wykonaniu, wymaga tylko podstawowych składników, nie jest przesadnie słodki, a jego cechą charakterystyczną są kropelki pojawiające się na bezie w czasie studzenia. Przypominają złotą rosę. Ciasto jest leciutkie, pyszne, a do tego ciekawie się prezentuje. Polecam!

Potrzebujemy: sprawny piekarnik, tortownicę o śr. 26 cm, papier do pieczenia, miskę, robot kuchenny (ja użyłam Thermomixa), sitko, blender ręczny z trzepaczką

Składniki na spód:

  • mąka – 200 g
  • masło (zimne) – 100 g
  • cukier puder – 40 g
  • jajko – 1 szt.
  • sól

Składniki na masę serową:

  • twaróg – 1 kg (użyłam gotowy z wiaderka, może być też ser twarogowy, zmielony 2-krotnie)
  • mleko – 0,5 l
  • żółtka – 4 szt.
  • budyń waniliowy – 2 opak.
  • olej – 50 ml
  • cukier – 170 g

Składniki na wierzch (beza):

  • białka – 4 szt.
  • cukier puder – 100 g.

Przygotowanie:

Do misy robota przesiewamy mąkę, dodajemy zimne masło i resztę składników. Ucieramy szybko do konsystencji mokrego piasku, zagniatamy i wykładamy na spód tortownicy wyłożonej (na dole i po bokach) papierem do pieczenia. Ugniatamy łyżką, tworząc równy spód. Wstawiamy do lodówki.

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni. W misce miksujemy twaróg z cukrem, olejem, mlekiem i żółtkami, dodajemy budynie i wszystko dokładnie łączymy i przelewamy do tortownicy. Wstawiamy do piekarnika na 50-60 minut (sprawdzamy patyczkiem). 10 minut przed końcem ubijamy białka z cukrem, wysuwamy ciasto z pieca i rozsmarowujemy na wierzchu pianę bezową. Pieczemy dalej maksymalnie przez kwadrans (beza powinna się lekko zezłocić). Studzimy w uchylonym piekarniku, a po 20 minutach wystawiamy i czekamy na pojawienie się złotych kropelek (u mnie zajęło to ok. 1,5 h). Na noc wstawiamy do lodówki.

Smacznego!

Comments

Be the first to comment.

Leave a Comment

You can use these HTML tags:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>